czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 2


Zapukałam do drzwi mieszkania. Oczywiście nie spodziewałam się, że ktokolwiek to usłyszy, gdyż ze środka dobiegała głośna muzyka. No pięknie, prawdopodobnie jacyś moi sąsiedzi postanowili urządzić sobie imprezkę. Szkoda tylko, że w bloku, w którym mieszka tyle ludzi i to jeszcze o godzinie 23:00. Zadzwoniłam dzwonkiem w nadziei, że może wreszcie ktoś usłyszy moje dobijanie się do drzwi. Nagle muzyka ucichła i słychać było jak ktoś zbliża się, aby mi łaskawie otworzyć. Drzwi otworzyły się, a w nich stanął jakiś młody, przystojny chłopak.
-Yyy cześć. Kim jesteś? – zapytał ów osobnik.
-Wygląda na to, że Twoją sąsiadką. – odparłam niewzruszenie.
-Na pewno? Jakoś nie przypominam sobie, żebym Cię kiedyś tu widział.
-Może dlatego, że przeprowadziłam się tutaj wczoraj. – odpowiedziałam z ironicznym uśmiechem. – Dobra, nie przyszłam tutaj, żeby się z Tobą zapoznawać. Chcę Ci tylko uświadomić, że jest już grubo po godzinie sygnalizującej ciszę nocną i normalni ludzie tacy jak ja chcieliby spokojnie zasnąć. W związku z tym uprzejmie Cię proszę, abyś zakończył imprezę.
-Haha, ale to się dopiero rozkręca. Jak chcesz to wchodź, możesz się przyłączyć. Chociaż… - spojrzał na mnie śmiejąc się pod nosem – myślę, że w tym stroju nie przyszłaś na imprezę.
No tak, faktycznie wychodząc od siebie nie zwróciłam uwagi na to, że jestem w pidżamie. Ale wstyd… Nie chciałam jednak dać mu tej satysfakcji, że mnie przygasił.
-A ja myślę, że imprezy organizuje się w bardziej ekskluzywnych miejscach niż w mieszkaniu w bloku. Miło było poznać. Wyłącz muzykę. – powiedziałam z triumfującym uśmiechem.
-Naprawdę sądzisz, że Cię posłucham? Nie bądź śmieszna. Jak nie chcesz się dołączyć to wracaj grzecznie do siebie i idź spać. – a to cham! Świetny sąsiad mi się trafił, nie ma co!
-Hmm, jeśli tak chcesz się bawić to okej. Zadzwonię do odpowiednich osób i poinformuję, że zakłócasz ciszę nocną. – odparłam coraz mocniej podirytowana i wyjęłam telefon.
-Dobra czekaj! Wyluzuj, już idę i mówię, że kończę imprezę. Zadowolona?
-Jak najbardziej. – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się kpiąco. – Dobranoc.
-Cześć. – powiedział chłopak i zamknął drzwi wchodząc do środka.

Zadowolona z siebie wróciłam do swojego mieszkania i od razu położyłam się do łóżka. Niestety nie mogłam zasnąć. Moje myśli ciągle zaprzątał brunet z mieszkania piętro wyżej. Hmm, przystojny był, ale charakterek ma niezły. Co prawda ja też do tych uprzejmych, słodkich panienek nie należę, więc coś czuję, że będzie ciekawie. Przypomniało mi się, że nie sprawdzałam telefonu po tym jak napisałam do mojego chłopaka sms’a, więc postanowiłam teraz to zrobić. Wzięłam do ręki telefon i po jego odblokowaniu spostrzegłam, że mam nieodczytaną wiadomość, która brzmiała: „Ja Ciebie też skarbie. Też tęsknię, ale myślę, że niedługo się zobaczymy.”. Uśmiechnęłam się do ekranu telefonu i spojrzałam na moją tapetę. Byłam na niej ja i Dominik podczas jednego ze spacerów. Zakochani, zapatrzeni w siebie, trzymający się za ręce i tacy szczęśliwi… Mam nadzieję, że będzie tak zawsze i odległość, która nas dzieli nie zdoła niczego popsuć. Zmęczona przykryłam się cieplutką kołdrą i zamknęłam oczy, po czym odpłynęłam w krainę Morfeusza.

Drryyynn, dryyyynnnn, drrrryyynnn! Ze snu wybudził mnie dźwięk mojego budzika. Była już godzina 9:30, więc należało zwlec się z łóżka i nie marnować dnia na spanie. Tak też zrobiłam i poszłam wziąć poranny prysznic. Chłodna woda bardzo mnie orzeźwiła. Ubrałam się w wygodne ubrania i włosy związałam w niedbałego koka, po czym udałam się do kuchni, aby sprawdzić stan mojej lodówki. Ach tak, mogłam się tego spodziewać. Moja kochana lodówka świeciła pustkami. Jedyne, co można było w niej znaleźć to śmietanka do kawy i plasterek jakiejś szynki, ale z tego raczej nie dało się przygotować śniadania. Zrezygnowana zaczęłam ubierać kurtkę i buty w celu pójścia do osiedlowego sklepu po zakupy. Zamknęłam drzwi na klucz i zeszłam po schodach. Dzisiejsza pogoda nie była już taka ładna jak poprzedniego dnia. Dziś na niebie nie można było dopatrzeć się jasnej chmurki i słońca. W dodatku powiewał chłodny wiatr. Po kilku minutach doszłam do sklepu. Za ladą stała starsza pani, która uśmiechała się promiennie do klientów. Stanęłam w kolejce i czekałam, aż przyjdzie moja kolej. Gdy tak stałam, drzwi sklepowe otworzyły się, a po chwili do środka wszedł mój ,,kochany” sąsiad, a za nim jakiś chłopak. Świetnie, życie jest piękne, doprawdy…
--------------------------------------------------------------------------------
Heej kochane! No to mamy drugi rozdział :) Baardzo dziękujemy za komentarze, które zostawiłyście pod ostatnim rozdziałem. Naprawdę sprawiło nam to dużą radość i mamy nadzieję, że pod tym rozdzialem również się nie zawiedziemy. Jak Wam mijają wakacje? No i jak podoba się powyższy rozdział? :)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :*
Tym razem prosimy, aby pod postem znalazło się 5 komentarzy, a wtedy dodamy kolejny :D
Buuuuziaaaki i dziękujemy! :*
PS. Na stronie u góry możecie znaleźć zakładkę Bohaterowie. Jeśli tam jeszcze nie zaglądaliście, to zapraszamy. Na razie jest tylko czterech dodanych bohaterów, ale z czasem prawdopodobnie dodamy ich więcej :)

wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 1

Obudziło mnie słońce wlewające się przez okna mojego pokoju. Przeciągnęłam się i wstałam z mojego wygodnego, ciepłego łóżka. To mój pierwszy poranek w Poznaniu. Jestem taka szczęśliwa, że mogę tu być. Postanowiłam, że zrobię sobie śniadanie, a potem pójdę pozwiedzać okolicę. Szkoda, że jak na razie nikogo tutaj nie znam. Mam nadzieję, że w niedługim czasie kogoś zapoznam. Dziś muszę jeszcze iść na uczelnie, aby złożyć niezbędne dokumenty. Na całe szczęście moje mieszkanie znajduje się jakieś 3,5 km od uniwersytetu, więc nie będę musiała tłuc się autobusem. Mimo, że jest połowa września, pogoda naprawdę dopisuje, więc przejdę się pieszo. A tak wracając do tych środków transportu, myślałam ostatnio, żeby kupić sobie rower. Przy okazji uda mi się zrzucić kilka kilogramów, których niestety przybyło przez wakacje. Dominik twierdzi, że moja sylwetka jest w porządku, ale mój tok myślenia jest inny. Tak, tak - cała ja… Uparta i zawsze wiedząca wszystko lepiej Maja. Skończyłam jeść przygotowane przez siebie śniadanie i poszłam się ubrać. Następnie lekko się pomalowałam i wyszłam z domu. Droga na uczelnię minęła mi spokojnie i szybko. Wchodząc na teren uniwersytetu ktoś wpadł na mnie z impetem.

-Jak chodzisz niezdaro?! – krzyknęłam i spojrzałam na osobnika, który brutalnie mnie popchnął.

-Jeju, przepraszam, nie chciałam! To dlatego, że się spieszę. Zaraz ucieknie mi autobus! Pa! – odparła dość wysoka, ładna blondynka i pobiegła dalej przed siebie.

-Okej, nic się nie stało. Cześć! – powiedziałam bardziej do siebie, bo dziewczyny już obok mnie nie było. Wróciłam do mieszkania i postanowiłam zadzwonić do rodziców, a potem do chłopaka. Było dopiero południe, więc pomyślałam, że pójdę na jakieś zakupy i przy okazji zjem obiad na mieście. Po powrocie z zakupów włączyłam tv z nadzieją, że będzie jakiś ciekawy film. Przełączałam kanał po kanale i na niemal każdym była jakaś badziewna komedia romantyczna. Znudzona poszukiwaniami włączyłam skype’a. Miałam nadzieję, że Dominik będzie online i pogadam z nim trochę. Smutno mi tu bez niego i chociaż nie widziałam go dopiero jeden dzień już za nim tęsknię. Jednak jak pech to pech, wchodząc na skype zauważyłam kilka dostępnych osób, jednak żadną z nich nie był Dominik. Postanowiłam napisać mu smsa o treści „Kocham Cię i tęsknię”. Po chwili wyskoczył komunikat „Wiadomość dostarczono”. Nie miałam nic innego do zrobienia, więc poszłam do łazienki, aby wziąć prysznic. Po tym jak się odświeżyłam, włączyłam tv i położyłam się do łóżka z kubkiem gorącej herbaty. Niestety mój spokój został zakłócony, gdyż usłyszałam jakieś bliżej nieokreślone dźwięki dobiegające z mieszkania znajdującego się piętro wyżej. Postanowiłam nie zwracać na to uwagi i zamknęłam oczy z nadzieją, że zasnę. Muzyka dochodząca z pomieszczenia stawała się coraz głośniejsza i nie dane było mi zasnąć. Zdenerwowana wyszłam z łóżka i szybkim krokiem ruszyłam po schodach do mieszkania nade mną.

Cdn.


----------------------------------------------------------------------------
UWAGA! NASTĘPNY ROZDZIAŁ DODAMY, GDY BĘDĄ MINIMUM 4 KOMENTARZE!
PO PROSTU MUSIMY WIEDZIEĆ, ŻE KTOŚ TO WGL CZYTA :)

BUUUZIAAAKI :*
 

Prolog

Prolog


Aaaaaa! Dostałam się!!!!!! – taka była moja reakcja po przeczytaniu listu, w którym zawarta była odpowiedź na moje składane podanie na Uniwersytet Medyczny w Poznaniu. Będąc już w pierwszej klasie licealnej marzyłam o tym, by w końcu wyrwać się z mojej małej miejscowości, dostać się na studia medyczne i zostać lekarzem. Teraz moje marzenia powoli się spełniają.

-Maja! Chodź już! – z dołu dochodziły mnie krzyki mojej mamy, która razem z tatą odwoziła mnie do Poznania. A ja? Ja właśnie pakuję ostatnie rzeczy do walizki i żegnam się z moją małą miejscowością.

-Już idę! – odparłam i powoli schodziłam ze schodów taszcząc za sobą walizki. Nagle przypomniało mi się, że przed wyjazdem miałam pójść pożegnać się z moim chłopakiem. Dominik, bo tak ma na imię mój chłopak od początku, gdy tylko dowiedział się o moich planach wyjazdowych był temu zdecydowanie przeciwny. Nawet nie wiecie ile czasu zajęło mi przekonywanie go, co do mojego wyjazdu i studiowania w Poznaniu. W końcu jednak ustąpił i zawarliśmy swego rodzaju „umowę”, że będziemy się nawzajem odwiedzać przynajmniej dwa razy w miesiącu. Wiadomo, że związek na odległość jest trudny do przetrwania, ale myślę, że prawdziwa miłość pokona wszelkie przeciwności losu. Właśnie wracam od mojego ukochanego. Nigdy nie lubiłam pożegnań, bo zawsze kojarzyły mi się z czyimś odejściem. Tym razem to ja odchodzę do innego miasta w pogoni za marzeniami. Prawdę mówiąc, mam mętlik w głowie i sama nie wiem, czy gdy tu wrócę nadal będę miała do kogo, a tak naprawdę nie wiem czy w ogóle tutaj wrócę...
 
----------------------------------------------------------------------------------------
No hej! Tutaj Ola, Ola i Ania! :D
W te nudne wakacyjne dni postanowiłyśmy ruszyć z blogiem z opowiadaniem, mamy nadzieję, że ktoś to będzie czytał :)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :*
Pozdrawiamy i do następnego!
                                                  Friendship Rose