Zapukałam do drzwi mieszkania. Oczywiście nie spodziewałam
się, że ktokolwiek to usłyszy, gdyż ze środka dobiegała głośna muzyka. No
pięknie, prawdopodobnie jacyś moi sąsiedzi postanowili urządzić sobie imprezkę.
Szkoda tylko, że w bloku, w którym mieszka tyle ludzi i to jeszcze o godzinie
23:00. Zadzwoniłam dzwonkiem w nadziei, że może wreszcie ktoś usłyszy moje dobijanie
się do drzwi. Nagle muzyka ucichła i słychać było jak ktoś zbliża się, aby mi
łaskawie otworzyć. Drzwi otworzyły się, a w nich stanął jakiś młody, przystojny
chłopak.
-Yyy cześć. Kim jesteś? – zapytał ów osobnik.
-Wygląda na to, że Twoją sąsiadką. – odparłam niewzruszenie.
-Na pewno? Jakoś nie przypominam sobie, żebym Cię kiedyś tu
widział.-Może dlatego, że przeprowadziłam się tutaj wczoraj. – odpowiedziałam z ironicznym uśmiechem. – Dobra, nie przyszłam tutaj, żeby się z Tobą zapoznawać. Chcę Ci tylko uświadomić, że jest już grubo po godzinie sygnalizującej ciszę nocną i normalni ludzie tacy jak ja chcieliby spokojnie zasnąć. W związku z tym uprzejmie Cię proszę, abyś zakończył imprezę.
-Haha, ale to się dopiero rozkręca. Jak chcesz to wchodź, możesz się przyłączyć. Chociaż… - spojrzał na mnie śmiejąc się pod nosem – myślę, że w tym stroju nie przyszłaś na imprezę.
No tak, faktycznie wychodząc od siebie nie zwróciłam uwagi na to, że jestem w pidżamie. Ale wstyd… Nie chciałam jednak dać mu tej satysfakcji, że mnie przygasił.
-A ja myślę, że imprezy organizuje się w bardziej ekskluzywnych miejscach niż w mieszkaniu w bloku. Miło było poznać. Wyłącz muzykę. – powiedziałam z triumfującym uśmiechem.
-Naprawdę sądzisz, że Cię posłucham? Nie bądź śmieszna. Jak nie chcesz się dołączyć to wracaj grzecznie do siebie i idź spać. – a to cham! Świetny sąsiad mi się trafił, nie ma co!
-Hmm, jeśli tak chcesz się bawić to okej. Zadzwonię do odpowiednich osób i poinformuję, że zakłócasz ciszę nocną. – odparłam coraz mocniej podirytowana i wyjęłam telefon.
-Dobra czekaj! Wyluzuj, już idę i mówię, że kończę imprezę. Zadowolona?
-Jak najbardziej. – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się kpiąco. – Dobranoc.
-Cześć. – powiedział chłopak i zamknął drzwi wchodząc do środka.
Zadowolona z siebie wróciłam do swojego mieszkania i od razu położyłam się do łóżka. Niestety nie mogłam zasnąć. Moje myśli ciągle zaprzątał brunet z mieszkania piętro wyżej. Hmm, przystojny był, ale charakterek ma niezły. Co prawda ja też do tych uprzejmych, słodkich panienek nie należę, więc coś czuję, że będzie ciekawie. Przypomniało mi się, że nie sprawdzałam telefonu po tym jak napisałam do mojego chłopaka sms’a, więc postanowiłam teraz to zrobić. Wzięłam do ręki telefon i po jego odblokowaniu spostrzegłam, że mam nieodczytaną wiadomość, która brzmiała: „Ja Ciebie też skarbie. Też tęsknię, ale myślę, że niedługo się zobaczymy.”. Uśmiechnęłam się do ekranu telefonu i spojrzałam na moją tapetę. Byłam na niej ja i Dominik podczas jednego ze spacerów. Zakochani, zapatrzeni w siebie, trzymający się za ręce i tacy szczęśliwi… Mam nadzieję, że będzie tak zawsze i odległość, która nas dzieli nie zdoła niczego popsuć. Zmęczona przykryłam się cieplutką kołdrą i zamknęłam oczy, po czym odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Drryyynn, dryyyynnnn, drrrryyynnn! Ze snu wybudził mnie
dźwięk mojego budzika. Była już godzina 9:30, więc należało zwlec się z łóżka i
nie marnować dnia na spanie. Tak też zrobiłam i poszłam wziąć poranny prysznic.
Chłodna woda bardzo mnie orzeźwiła. Ubrałam się w wygodne ubrania i włosy związałam
w niedbałego koka, po czym udałam się do kuchni, aby sprawdzić stan mojej lodówki.
Ach tak, mogłam się tego spodziewać. Moja kochana lodówka świeciła pustkami.
Jedyne, co można było w niej znaleźć to śmietanka do kawy i plasterek jakiejś
szynki, ale z tego raczej nie dało się przygotować śniadania. Zrezygnowana
zaczęłam ubierać kurtkę i buty w celu pójścia do osiedlowego sklepu po zakupy.
Zamknęłam drzwi na klucz i zeszłam po schodach. Dzisiejsza pogoda nie była już taka
ładna jak poprzedniego dnia. Dziś na niebie nie można było dopatrzeć się jasnej
chmurki i słońca. W dodatku powiewał chłodny wiatr. Po kilku minutach doszłam
do sklepu. Za ladą stała starsza pani, która uśmiechała się promiennie do
klientów. Stanęłam w kolejce i czekałam, aż przyjdzie moja kolej. Gdy tak
stałam, drzwi sklepowe otworzyły się, a po chwili do środka wszedł mój ,,kochany”
sąsiad, a za nim jakiś chłopak. Świetnie, życie jest piękne, doprawdy…
--------------------------------------------------------------------------------
Heej kochane! No to mamy drugi rozdział :) Baardzo dziękujemy za komentarze, które zostawiłyście pod ostatnim rozdziałem. Naprawdę sprawiło nam to dużą radość i mamy nadzieję, że pod tym rozdzialem również się nie zawiedziemy. Jak Wam mijają wakacje? No i jak podoba się powyższy rozdział? :)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :*
Tym razem prosimy, aby pod postem znalazło się 5 komentarzy, a wtedy dodamy kolejny :D
Buuuuziaaaki i dziękujemy! :*
PS. Na stronie u góry możecie znaleźć zakładkę Bohaterowie. Jeśli tam jeszcze nie zaglądaliście, to zapraszamy. Na razie jest tylko czterech dodanych bohaterów, ale z czasem prawdopodobnie dodamy ich więcej :)